poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Coś z zupełnie innej bajki - Powertex

Witajcie Kochani! Dziś przynoszę ze sobą coś... z zupełnie innej bajki. Dziś sobie dłużej popiszę, bo jest o czym. 
Kiedyś, dawno, dawno temu, kiedy zakładałam bloga, postawiłam na nazwę, która miała za zadanie sugerować, że Karola kraftuje. No tak, ale cóż ja za to mogę, że scrapbooking i cardmaking od ponad 10 lat zawładnął tak moim życiem, że na blogu prawie wyłącznie takie właśnie treści mam do zaoferowania? :) 
Miałam nie tylko scrapować czy kartkować, ale "kraftować", czyli próbować różnych craftów, różnych dziedzin rękodzieła. I rzeczywiście, w dalekiej przeszłości próbowałam decoupage, filcowania, ceramiki i innych wspaniałych aktywności twórczych. Żadna z nich nie została ze mną na dłużej, mimo fantastycznych szkoleń jakie miałam okazję podejmować u mistrzyń w danej dziedzinie. Nie miałam cierpliwości - lubię natychmiast widzieć efekt swojej pracy. Najlepiej w ciągu godziny, dwóch. :) Czasem jednak, mam okazję i nieskrywaną przyjemność spróbować jednak czegoś innego niż praca z papierem. Tym razem był to Powertex.

Technika, którą podziwiałam w pracach jednej z najbardziej utalentowanych oraz wszechstronnie wyszkolonych w tej dziedzinie mistrzyń - Małgosi Szutko z Koszalina. W jej Pracowni Niebanalnie Kreatywnej można podziwiać nie tylko różnorodne prace stworzone tą techniką ale i ogrom certyfikatów instruktorskich i dyplomów. Trafiłam na właściwą osobę, która zgodziła się, przy okazji mojego maratonu warsztatowego, który prowadziłam w miniony weekend właśnie w jej pracowni - pokazać mi tajniki Powertexu podczas indywidualnych warsztatów. 

No... kochani... cóż mogę powiedzieć... Jakkolwiek nie jestem mixedmediową dziewczyną i nadal mnóstwo specyfików nie trafia na moje prace, to tym razem miałam niesamowitą frajdę w tworzeniu mojego powertexowego obrazka. Oczywiście miał być jasno turkusowy lub miętowy - taki "mój". :) Oczywiście nie jest to praca typowo "mediowa", bo powertex, mimo, że efekt finalny może to sugerować, to jednak zupełnie coś innego... zdecydowanie wartego spróbowania. Dzięki pracy ze specjalnymi specyfikami, mój skromny obrazek to coś w rodzaju płaskorzeźby, jest trwały - nowość dla osoby pracującej z papierem, gdzie rzeczywiście należy uważać, aby coś nam się nie pogięło, nie odpadło, nie odkształciło. Gorąco Wam polecam warsztaty z Małgosią (najbliższe: obraz i anioł już 27 sierpnia w Szczecinie!), niesamowicie twórcza, cierpliwa (!) i wspierająca osoba. Moje kwękania "yyy nie wychodzi mi..." zamieniła w pewnego rodzaju fascynację Powertexem i wiarę, że mogę. Nie napiszę, że umiem, wystarczy "mogę". ;) A jeśli mogę, to może jeszcze kiedyś pokażę Wam coś stworzonego przeze mnie w tej technice. Chcecie? :)

Dość gadania, zobaczcie co udało mi się zrobić w sobotnią noc pod okiem Małgosi:









Pozdrawiam ciepło i życzę Wam wspaniałego tygodnia! 


3 komentarze :

Patty O'Malley pisze...

I love this sweet canvas, Karola! Beautiful!

Ilana Polakiewicz pisze...

Lovely canvas! <3

Marci pisze...

Stunning!

LinkWithin

.