piątek, 26 marca 2010

Kreatywna Terapia

Nie jestem scraperką, która się bardzo uzewnętrznia w swoich pracach, nie pokazuję tego, co bardzo osobiste, ale staram się o tym pisać... Nie piszę jednak dużo, zwykle luźne, ale ważne myśli - uważam, że to bardzo istotne i pomocne - teraz jest to spontaniczne, czasem zupełnie nieprzemyślane, ale kiedyś... wszystko to będzie o wiele więcej warte... Nie jestem specjalistką od journalingu, choć uwielbiam pisać i zawsze bardziej wolałam pisać niż mówić - patrz: długość moich postów :-D Jednak powzięłam jakiś dłuższy czas temu próbę skonfrontowania moich wspomnień i życiowych doświadczeń z technikami scrapowymi i założyłam sobie coś w rodzaju art journala, pamiętnika - w którym wprawdzie dużo więcej piszę niż wyklejam, ale daje mi to mnóstwo frajdy. Niestety - dla Was, a dla mnie na szczęście - nigdy go tu nie pokażę :-))) 
Pokażę jednak coś innego, też osobistego...
Kiedy jakiś czas temu zostałam poproszona aby dołączyć do grupy tworzącej w ramach Creative Therapy - byłam mocno zszokowana, ale bardzo pozytywnie, ponieważ w mojej pamiętnikowej wędrówce bardzo często zaglądałam na bloga Creative Therapy aby zainspirować się słowem, stawianym pytaniem czy refleksją. 
Przyłączenie się do design team-u Creative Therapy zamierzam więc potraktować jako osobistą terapię i pobawić się słowem, obrazkiem, zdjęciem - naładować je mną samą tak bardzo jak się da. A wszystko to, ponieważ 99 % moich prac jest o Róży, dla Róży i jest to absolutnie cudowne, jednakże i ja sama mam wspomnienia, cenne chwile - te dobre i te nieprzyjemne, które warto sobie scrapnąć :) dla potomności ;-)
Chciałabym też dodać, że oprócz mnie, w DT znalazła się także inna Polka: Ania - Finn, więc na pewno czymś nas zaskoczy, ja czekam z niecierpliwością! :-D

Na Creative Therapy co tydzień podawany jest jeden "katalizator" - pytanie, które ma nas zachęcić do refleksji, do spojrzenia troszkę bardziej wgłąb siebie lub za siebie i do próby odpowiedzi w plastyczny sposób.  Moja pierwsza praca to odpowiedź na pytanie: "Gdzie dorastałam?"

~~ GW ~~




Stworzyłam Lo ze zdjęciem "mojego miasta", nie urodziłam się tutaj, ale wychowałam i spędziłam całe dzieciństwo. Później wyjechałam na długie lata, w innych zakątkach szukałam swego "miejsca na ziemi", co okazało się złudne i nieprawdziwe;  od 8 miesięcy znów tu jestem i myślę, że właśnie tu jest moje miejsce... W ukrytym - zrolowanym journalingu opisałam moje życiowe wędrówki - a było ich sporo - moje myśli, radości i obawy związane z ponowną przeprowadzką w rodzinne strony. Dodałam motyw gniazda i ozdobny tekturowy element nawiązujący do mostu.  
Myślę, że moja życiowa wędrówka się już zakończyła, ponieważ jestem w miejscu, w którym czuję się bezpiecznie, wśród rodziny i dobrze mi znanych miejsc, osób, rzeczy, choć moje miasto - z tygodnia na tydzień coraz bardziej pozytywnie mnie zaskakuje :) I to jest niesamowicie fajne! I Gorzów Wlkp. to fajne miasto - i do dorastania i do wicia gniazda :)

Pozdrawiam ciepło! :*

9 komentarze :

Tusia pisze...

Rzeczywiście twoja twórczość prawie zawsze skupia się na Róży - i muszę powiedzieć, że niezwykle fajnie było przeczytać coś o Tobie. A scrap oczywiście jak zawsze perfekcyjnie dopracowany :)

Lady Aga pisze...

Karola, bardzo się cieszę, że podobnie jak ja pojmujesz ideę scrapbookingu:)) A art journal może dałoby się jakoś pokazać bez pokazywania, bardzo jestem ciekawa technik...

Kayla pisze...

Cieszę się, że znalazłaś swoje miejsce, chociaż inne miejsca troche za Toba tęsknią...

Barbarella pisze...

I Szczecin tak blisko ;)

Mirabeel pisze...

Scrap śliczny jak zawsze :* Masz we mnie wiernego kibica jeśli chodzi o "Kreatywną terapię". I cieszę się, że znalazłaś swoje miejsce i w dodatku tak blisko mnie! :*

Dunia pisze...

Piękna praca- to gniazdko jest bardzo wymowne. Kropeczki na listkach dodają dużej delikatnosci.
Wychodzi na to, że obie jesteśmy z Wielkopolski ;o) Może wpadniesz kiedyś na nasze poznańskie spotkanie? Zapraszam!

ewa pisze...

Karola-scrapową mistrzynią jesteś dla mnie, to nie tajemnica:) ale że do Gorzowa cię wywiało to dla mnie nowość!! Myslałm że po wyprowadzce z Warszawy osiadłaś na południu Polski a tu proszę! Teraz możesz z Koczes na kawusie chodzic bo ona też w Gorzowie ma swoje gniazdo:) Ściskam serdecznie i żałuję tylko podobnie jak Kayla że teraz daleko mi do ciebie i całemu łódzkiemu Cafeartowi...pozdrawiam

Asia pisze...

Bardzo mnie ucieszył ten scrap - dotyczący miasta w którym i ja dorastałam, i z którym wciąż jestem bardzo mocno związana. Świetna praca, dzięki!:)

P.S: Podpinam się pod kawusię, jeśli można:D

Gonek pisze...

Oscrapowanie zdjęcia jakiegoś miejsca (nie ludzi) zawsze było dla mnie trudne. Ty to z taką łatwością robisz. Achchch...! Pozazdrościć.
Piękna praca.

LinkWithin

.